niedziela, 5 kwietnia 2015

Fall of Giants - Ken Follett


Autor: Ken Follett
Tytuł: Fall of Giants
Wydawnictwo: Macmillan
ISBN: 9780230710078
liczba stron: 851

Zachęcony wyzwaniem portalu Granice.pl sięgnąłem po pozycję, która długo czekała na półce. Dlaczego?
Pierwsza Wojna Światowa była dla mnie dotychczas obszarem niepoznanym, zagłębiałem się raczej w lektury dotyczące Drugiej Wojny, choćby ze względu na ich dostępność.
Folletta znam tylko z "Na skrzydłach orłów" i nie jest to mój ulubiony typ literatury. Mimo innej tematyki wstrzymywałem się z lekturą.
Objętość - 800+ stron oznacza jednak trochę niewygody w autobusie.
Język - miałem pewne obawy co do stopnia trudności słownictwa użytego w powieści - jak się okazało, niesłusznie.




Przełamałem więc opory i dla wyzwania "Sagi rodzinne" otworzyłem pierwszy tom trylogii Stulecie. Może powinienem napisać epickiej trylogii, albo epopei - kolejne tomy nie ustępują objętością.
Pierwsze kilka stron zajmuje - niczym w sztuce - spis postaci z podziałem na kraje i rodziny. Nie ma w tym nic dziwnego, bo akcja rozciąga się w przestrzeni, obejmując rosyjskich robotników, walijskich górników, angielskich arystokratów, niemieckich i austriackich dyplomatów.

Follett serwuje nam przystępnie napisane dzieło ukazujące blaski, cienie i niuanse świata u schyłku wojny. Nie jest to jednostronny obraz machinacji politycznych, czy łzawa historia prostych ludzi w trybach wojny. Mieszanka zarówno dyplomacji arystokratów i działań szpiegów, jak i losów ludzi z niższych warstw - nieświadomych, jak wpłyną na nich zmieniające się czasy, ale muszących podejmować życiowe decyzje, osadzona na barwnym i szczegółowo odmalowanym tle społecznym przedstawia czytelnikowi szeroki wachlarz postaw bohaterów.
Czy Peszkowa spotka los lepszy niż w ojczyźnie? Co stanie się z jego bratem?
Jak rozwinie się ryzykowny, płomienny romans arystokratów?
Jaki będzie finał nierozważnych działań Ethel?

To tylko niektóre z pytań, które cisną się nam na usta - wątki są wyważone, z zapartym tchem kibicujemy kolejnym postaciom, a świat stacza się na krawędź szaleństwa wojny - której nikt, z własnych pobudek, nie chce - ale która wydaje się nieunikniona.

W toku lektury można zauważyć lewicowe nastawienie autora, szczególnie w relacjach na linii arystokracja - górnicy, a także opisach polityków Wielkiej Brytanii. Dobrze obrazuje to jednak ówczesne nastroje i rozwój technologiczny budowany spracowanymi dłońmi górników. W miarę rozwoju fabuły można też odczuć lewicowe skrzywienie przy opisach losów bohaterów z nizin (jak Peszkow) i arystokratów (domyślnie winnych rozpętania piekła wojny).
Daje o sobie znać również walijskie pochodzenie pisarza - bardzo plastycznie objaśnia zawiłości dialektu mieszkańców tego regionu.
Atmosfera w Europie po zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda pokazuje, jak wielką zmianą dla myślenia politycznego było założenie możliwości wojny ogarniającej całą Europę. Chciano jej uniknąć, uważano za niewyobrażalną, ale konieczność utrzymania równowagi sił i zawiłości aliansów międzynarodowych wymuszają takie, a nie inne działania. Jak bardzo różniło się to od dyktatorskiej Drugiej Wojny. Tu mamy zmierzch myślenia imperialnego, potęg pokroju Wielkiej Brytanii, Austro-Węgier czy rosnących w siłę po zjednoczeniu Niemiec.Są też oczywiście Stany Zjednoczone, potęga obserwująca wszystko ze swojej perspektywy, i młody, nieszczęśliwie zakochany Gus Dewar, urzędnik w Białym Domu.
Wiedza o I Wojnie jest tu nieszablonowa, bo podawana porcjami i dobrze wpleciona w fabułę - jak chociażby spotkanie Waltera i Fitza. Ypres trochę pominięte, ale za to Gallieni i jego manewr logistyczny! Przyznam, że nieźle mnie to zaskoczyło.
Obraz konfliktu również rozbity jest na wiele fragmentów - zarówno z punktu widzenia szeregowców, dowódców, jak i tych którzy pozostali w kraju. Życie przecież się nie zatrzymało, tylko przestawiło na inny tor. W takich okolicznościach na laurach nie mogły spocząć sufrażystki - zarówno działająca szeroko i odważnie Maud, jak i nauczona postawą ojca, działająca na miarę swoich (z czasem już nie tak skromnych) możliwości Ethel.
Ciekawe opisy batalistyczne - bitwa pod Sommą widziana oczami Billy'ego. Dobrze widać kontrast - Billy obarcza winą początkowo dowódców, później całą armię, podczas gdy Fitz ku swojej rozpaczy i wbrew sobie musi się podporządkować i wydać rozkaz bezsensownego ataku. Podobna wizja oczami Grigorija podczas bitwy pod Kowlem - i ponownie mamy szybko uczących się przetrwania prostych żołdaków i głupich, okrutnych oficerów - złodziei. Trochę szablonowo, ale nie mnie twierdzić, że tak nie było, w końcu książkę konsultował cały sztab historyków (pytanie, czy o zbieżnych z autorem poglądach).
Widzimy początki rewolucji oczami Peszkowa - wielki głód, nadzieję na poprawę, bunt wojska, ale też pijaństwo, gwałty i szaber. Bardzo dynamiczne opisy, zwłaszcza akcji ze snajperem, ale mam wrażenie - tak po dłuższej chwili od lektury danego fragmentu - że autor trochę na siłę chciał pokazać wszystkie oblicza przemian. Jak dla mnie - za mało tu widoczne, że mordercy zastąpili innych morderców, wręcz jest wrażenie, że buntowali się tylko uciśnieni, a cwaniaków, złodziei i oportunistów nie było. Follett kontrastuje tu marzenia, rzeczywistość i konieczność podejmowania wyborów zgodnie z twardą logiką polityki - jest ona tu obecna niemal w każdym aspekcie, nawet przyjaźnie i alianse podlegają zimnym kalkulacjom i przewidywaniom.
Wraz z Walterem spotykamy Lenina i poznajemy kulisy kupienia go przez rząd Niemiec - oraz jak to wpływa na rozwój rewolucji.
Śledzimy tajną misję, która - tak jak fabuła - nie kończy się wraz z długim zakończeniem ogólnoeuropejskiego konfliktu.
Zaglądamy za kulisy tworzonej Ligi Narodów oczami pełnego nadziei Gusa, a także narzuconego Niemcom rozejmu - oczami Waltera. Pełno tam wątpliwości i widocznych niesprawiedliwości.
Bracia Peszkow spotkają się ponownie - jak zakończy się to spotkanie?
W USA prezydent walczy o Ligę Narodów, a później zaczyna się prohibicja.
Mamy lata po wojnie - w Wielkiej Brytanii trwa kampania przeciw angażowaniu wojsk w Rosji, Partia Pracy rośnie w siłę - bardzo dobry obraz układów, powiązań i wpływów w brytyjskiej polityce. Trochę bezsensowne wydawało mi się też rozważanie czy błędy rosyjskiego komunizmu to błędy rządzącej partii czy systemu - może miały sens wtedy, ale dziś już wiemy że mordercze zachowania były wpisane w system - już w pismach Lenina.
W Rosji Bolszewicy uzyskują przewagę i rewolucja zaczyna pożerać własne dzieci.
Niemcy głodują, inflacja szaleje, a nocne kluby Berlina tętnią jazzem. Ekonomiczny chaos i niesprawiedliwe reparacje prowadzą do niepokojów społecznych - podnosi głowę hydra narodowego socjalizmu.
Momentami wręcz można zwątpić w nierealność postaci - tak dobrze wplecione są w prawdziwe historyczne wątki.
Podsumowując: barwny, epicki wręcz splot wątków obyczajowych, nieco stronnicze, ale ciekawe i pouczające tło społeczne, wydarzenia historyczne opisane z wielu punktów widzenia; dając nam to wszystko, autor balansuje często między banalnymi kliszami a porywającą tempem i zaskakującą spostrzeżeniami fabułą. Nie jest to do końca powieść o Matce Stulecia - to czyniłoby ją książką historyczną - a o ludziach, o tym, jak los i okoliczności zmuszają nas do podejmowania trudnych wyborów. Mimo moich zastrzeżeń co do elementów treści, czyta się od deski do deski, a losy bohaterów ciekawią tak bardzo, że jeśli będę miał okazję - na pewno sięgnę po jeszcze grubszą Zimę świata i Krawędź wieczności. Koniecznie w formacie elektronicznym.
Jeśli ktoś będzie chętny na lekturę - niedługo przekażę na Bazarek Fundacji KOTangens, więc warto obserwować :)

Pora na kryminał - czyli "Przejęcie" Wojciecha Chmielarza.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz