środa, 31 grudnia 2014

Meczet Notre Dame. Rok 2048 - Elena Czudinova. Wołanie na puszczy.

Autor: Elena Czudinova
Tytuł: Meczet Notre Dame. Rok 2048
Wydawnictwo: Varsovia
ISBN: 978-83-61463-03-0
liczba stron: 312

"Gazawat sam z siebie się nie zatrzyma."

Konkursowa pozycja od eKulturalnych wstrząsa, ale po kolei. Dlaczego wołanie na puszczy, skoro to fantastyka?
Otóż nie do końca, niestety.

wtorek, 16 grudnia 2014

Patron - M.M Lemberg, czyli chorzy, gnoje i psychopaci.

Autor: Mateusz M. Lemberg
Tytuł: Patron
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788379610457
liczba stron: 508


Od teraz będę zaczynał od blurba.

Rok 1991. W klasztorze braci żebraczych w Starym Brodzie dochodzi do buntu nowicjuszy. Część młodych zakonników opuszcza wspólnotę i przenosi się do prowincji słowackiej.
Ponad dwadzieścia lat później w starobrodzkim kościele zostaje znaleziona w tabernakulum głowa biskupa. Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Witczak, który właśnie wrócił z dwumiesięcznego pobytu na zamkniętym oddziale Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Współpracuje z przygotowującą się do zmiany płci aspirantką Cynowską i coraz bardziej sfrustrowanym sierżantem Tymańskim. Nie tworzą już zgranego zespołu. Jedno z nich pragnie wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.
Kiedy podczas rytualnego mordu ginie kolejny zakonnik, rozumieją, że mierzą się z niezwykłym przeciwnikiem. Zabójcą, którego nazywają „Patron”.



Drugi tom cyklu o Witczaku rozpoczyna się sprawnie, bo nawet po dłuższym okresie od lektury poprzedniej części - wbrew moim obawom - w naturalny sposób przypomina zdarzenia go kończące i rozwija losy bohaterów, nie uciekając do streszczeń czy zbyt długich opisów.
Tu od razu mam żal do blurba - ta głowa biskupa nie jest początkiem, akcja musi się odrobinę rozwinąć, żeby dotrzeć w ten punkt, przez co opis trochę psuje pracę autora w budowaniu napięcia. Rozumiem to - ciężko cokolwiek pisać o tej książce, nie zdradzając szczegółów fabuły.
Siłą cyklu o Witczaku są psychologiczne rysy postaci - kolejny tom tylko to potwierdza i dodaje im wyrazistości, chociaż i tu mam zastrzeżenia.
Choroba gnębi Witczaka, ale wizyta Hifa nasuwa mu pewien pomysł.
Cyna jest w głębokiej rozterce - jej związek się komplikuje, na horyzoncie poważne decyzje i czarne chmury, ale i tnie jest całym obrazem. Nijak nie usprawiedliwia to jednak opisu zachowań wobec Cyngla (vide moje zastrzeżenia w poprzednim poście) - i to pojawiających się spod pióra autora, który zawodowo ma styczność ze zwierzętami! Trochę empatii... Zwierzak niczemu nie winien, a siła negatywnego wydźwięku w moich oczach nie odbija się na wizerunku Agnieszki - której można by znaleźć wiele wytłumaczeń - lecz objawia się raczej wstrętem wobec takich zabiegów, niezrozumieniem intencji Autora - przecież można to było darować (sytuacja w klasztorze miała mocniejsze uzasadnienie). Za to ciekawym wątkiem jest decyzja, którą podejmuje "na gorąco", w trakcie lektury rozwój wypadków ciekawi i trzyma w napięciu - bo nawet jeśli nie lubimy Agi, to jednak jej szkoda.
Hif - mimo całej otoczki pojawiają się u niego rysy, w których świetle ukazuje się jako moralny gnój, i nie chodzi mi akurat o zamiłowanie do polowań. Nie trawię takich postaw, nawet mimo braku formalnych zobowiązań Tymańskiego.
Stara - nowa postać, która doczekała się szerszego wejrzenia - Misia Kostkiewicz, atletyczna psycholog z głosem z kreskówki ma ambicje, by wyjść spod skrzydeł Wardala i odważnie próbuje je spełniać.
Młody - który brak doświadczenia (w porównaniu do starych wyjadaczy) nadrabia sprytem i spostrzegawczością.
No i psychopata, czyli morderca. Czy może morderca i nekrofil? Mamy tu bowiem dwie sprawy - oprócz ujawnionego w zapowiedzi morderstwa dokonanego na biskupie, pojawia się też problem znikających z domów pogrzebowych zwłok.
Czy te sprawy się wiążą? To pytanie, które nurtuje w trakcie lektury.
Portrety psychologiczne, nasiadówki nerwowego przez rzucanie palenia Maluty, rosnąca presja związana z zabójstwem duchownego, pościgi, indywidualne działania policjantów. Sporo wątków, na niemałej ilości stron, lecz M. M. Lemberg wychodzi obronna ręką z prowadzenia wciągającej, spójnej akcji z dobrze stopniowanym napięciem. Spójność jest tu kluczowa - nie ma "luźnych końców", niedopowiedzeń, sprzeczności, niekonsekwencji. Wątki splatają się we fragmentach o odpowiedniej długości, czytelnik szuka powiązań, wszystko gra jak powinno.
Dużo tu brudu - psychicznego, moralnego, takiego życiowego, ale mamy tu przyjaźń, lojalność - która wystawiana jest na próbę, nawiązujące się nici porozumienia. Nie jest więc tak strasznie, jak mogłoby się zdawać - obok silnych emocji, problemów i komplikacji pojawiają się cieplejsze momenty, które ujawniają bardzo ludzkie oblicza twardych glin. Czy ich krnąbrność i samowolki wyjdą im na dobre?
Duży plus za detale w postaci procedur - czy to techników, ratowników, czy policjantów, zarówno w kwestii działań w terenie, jak i podległości służbowych i zezwoleń.
Tym razem - w odróżnieniu od "Zasługi nocy" - akcja rusza ostro, nie rozprasza, czytelnik zmuszony jest uważniej śledzić wątki, a pod koniec ma się ochotę czytać jeszcze szybciej, byle się wszystkie zagadki rozwiązały.
Lemberg nie słodzi, jego bohaterów zwyczajnie żal, bo życie ich kopie bez litości, ale zostaje nadzieja ma kolejne tomy.

Kolejną lekturę - od eKulturalnych - zacznę, gdy zjawi się listonosz : "Meczet Notre Damme. Rok 2048" Eleny Czudinowej,chyba, że dramatycznie się spóźni.


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Blog hobbystyczny

Dziś inaczej, bo polecanka - chciałem przedstawić świeżego bloga koleżanki, traktującego o różnych hobbystycznych działaniach :)
Aspen's Ocean

Lśniące dziewczyny - Lauren Beukes

Autor: Lauren Beukes
Tytuł: Lśniące dziewczyny
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788378184201
liczba stron: 416

Sięgałem po zieloną książkę z pewnym wahaniem. Ni to kryminał, ni to thriller, a okazało się - przynajmniej dla mnie - czymś zupełnie innym.

Pierwsze dobre wrażenie było wizualno - dotykowe: przyjemny papier oprawy zintegrowanej, poręczny format, dobry papier.
Drugie wrażenie - również dobre, choć nieco zburzone trzmielem - dosadny język, bezkompromisowe opisy, autorka nie boi się walczyć słowem, nie cofa się przed drastycznym szczegółami by podnieść walory fabuły.
Nieszczęsny trzmiel jest tu dla mnie symptomem szerszego zjawiska beznamiętnego relacjonowania (czy tworzenia) przez pisarzy sytuacji, w których zwierzęta są dość okrutnie traktowane. W przypadku ludzi nie dziwi mnie to - w końcu thrillery, horrory i kryminały niejako na tym bazują, ale zwierzęta? Cóż one winne? Nie wiem, ilu z tych pisarzy faktycznie kiedykolwiek opiekowało się zwierzęciem - wówczas chyba zastanowiliby się dwa razy nad takim czy innym fragmentem i rozważyli, czy jest niezbędny.

Dlaczego tak się waham, pisząc o gatunku literackim? Zbrodnicze Siostrzyczki pisały, ze to nie do końca kryminał, bo przecież wiadomo kto zabija. Jak dla mnie napięcia tu za mało na thriller, chociaż z wraz ze wzrostem tempa akcja się zagęszcza. Fantastyka? Częściowo, bo podróże w czasie jakby to wymuszają. Wraz z każdym kolejnym wątkiem "lśniącej dziewczyny" powieść stawała się dla mnie coraz bardziej psychologiczna, analizująca stan świata i społeczeństwa, w którym żyjemy. Opis społeczeństwa częściowo przez pryzmat socjopaty.
Nie są to jedyne pytania, które wykwitają w trakcie lektury.
Kim jest Harper? Czy to Dom wezwał jego, czy może był tam wcześniej?
Jaką rolę odegra Mal?
Czy Kirby - ta która miała umrzeć - w swoim śledztwie dociecze prawdy, zbyt nieprawdopodobnej dla racjonalnych umysłów?
Czym jest Dom, nieuchronnie nasuwający skojarzenie z Domem, który przeniósł Jake'a do świata Rolanda w cyklu Mrocznej Wieży Kinga? Jakie znaczenie mają przedmioty?
Akcja zręcznie lawiruje między przenosinami w różne czasy Harpera, a losami jego lśniących ofiar, wraz z ich bolączkami i nieustannie zmieniającym się Chicago. Niezły paradoks, że w późniejszym kalendarzowo czasie wszystkie morderstwa są już popełnione, ale Harper dopiero je popełni, musząc związać nici czasu.
Odrażający morderca nie jest jedynym złoczyńcą, którego bohaterki spotkają na swojej drodze. Każdy z czasów ma swoje bolączki, z którymi musi się zmagać. Obrazy które widzimy również lśnią - różnym barwami, rozpadając się, gdy Harper sieje zamęt - siłą wciska w witraż odłamki w postaci przedmiotów. Czy morderca poradzi sobie w cienkich, ale mocnych pętlach czasoprzestrzeni?
Wbrew obawom powieść wciągająca, elementy fantastyczne nie są przesadzone czy nachalne, wątki są poprowadzone sprawnie i dobrze połączone. Fabuła mimo początkowego powolnego rozwoju w odpowiednim momencie przyspiesza i nie nuży.
Książka powędruje niedługo do biblioteki, czas na "Patrona" M.M. Lemberga od Zbrodniczych Siostrzyczek

czwartek, 27 listopada 2014

Brazylia - Michael Palin

Autor: Michael Palin
Tytuł: Brazylia
Wydawnictwo: Insignis
ISBN: 9788363944520
liczba stron: 480


Moja druga po "Wyprawie Kon-Tiki" Heyerdahla książka podróżnicza, oczywiście nie licząc powieści Szklarskiego. Humor, ciekawe obserwacje, zwięzłe opisy. Michael Palin niezawodnie porywający.

Potężny kraj, zajmujący znaczącą część Ameryki Południowej. Mieszanka kultur, kalejdoskop zapierających dech w piersi krajobrazów, nowatorska architektura, skrajna nędza i niewyobrażalne bogactwo, hałas, śmiech i brak pośpiechu. Brazylia.
Nie oglądałem Mistrzostw Świata i olimpiady też nie zobaczę. Skąd zatem zainteresowanie tym krajem? Prędzej chyba samym Palinem, którego poza Monty Pythonem poznałem od podróżniczej strony w miniserialu BBC "W 80 dni dookoła świata z Michaelem Palinem". Nie chciałem plakatowego, oficjalnego obrazu, ale po autorze nigdy bym się takiego nie mógł spodziewać.
Kto nie zna go z Latającego Cyrku Monty Pythona - zostanie skazany na torturę wygodnego fotela. Z kolei miniserial i właśnie przeczytana książka sprawiają, że w ciemno sięgnę po inne podróżnicze pozycje autora. Wnikliwe obserwacje - od przyrody po kwestie społeczne, zachowania, kontrasty, niewygody różnice kulturowe, oddane z pasją i niegasnącą ciekawością sprawiają, że mimo iż nie interesowała mnie Brazylia jako taka, czytałem z przyjemnością.
Parne lasy deszczowe, plemię Janomamów.
Wycinka pod pastwiska bardziej niszczycielska niż kopalnie na południu.
Belem, miasto silnych kobiet.
Brasilia - nowy start i architektoniczne pole do popisu, zbudowana w niesamowitym tempie stolica.
Wiedźmy.
Szalone Sao Luis i Bumba Meu Boi.
Płytki azulejo chroniące i ozdabiające domy.
Alcantara i jej pelourinho.
Olinda z rozdwojeniem jaźni i jej artysta grafitti.
Wschodni kraniec - Recife i dźwięki forró.
Kowbojskie święto w Salgueiro.
Kontrastowy, różnorodny Salvador.
Wszechobecna muzyka, nie przejmowanie się niczym, mięso jako podstawa kuchni i ateizm jako dziwactwo - bo tam każdy chce w coś wierzyć (ba, jest nawet połączenie animizmu z chrześcijaństwem).
Comida mineira w Cardeal Mota.
Academia do Cafe w Belo Horizonte.
Ouro Preto - kolebka historii.
Rio de Janeiro i tęczowa parada, favele (znane z "Miasta Boga"), BOPE (znane z "Tropa de elite"), Maracanã, plaża i słynny pomnik.
Zapracowane i zakorkowane Sao Paulo, które wbrew pozorom nie jest bez charakteru.
Niemieckie miasta na południu, mokradła Pantanalu i Wodospady Iguacu.

Kontrasty, kalejdoskop wrażeń i poczucie humoru.
Ciepła, bezpośrednia relacja dla ciekawych świata.

Jesień zmierza ku zimie, a ja sięgam po "Lśniące dziewczyny" L. Beukes od Kawiarenki Kryminalnej .

piątek, 14 listopada 2014

Na pokuszenie - PM Nowak, czyli siła kontrastów


Autor: PM Nowak
Tytuł: Na pokuszenie
Wydawnictwo: Czarna Owca
ISBN: 9788375548198
liczba stron: 292
Na stronie Zbrodni w Bibliotece trwa konkurs Syndykatu dla blogerów :)


Po rozczarowaniu projektem Endgame chwyciłem za drugą powieść PM Nowaka. Nie zawiodłem się, a autor na stałe dołącza do grona moich ulubionych pisarzy polskich.

"Na pokuszenie" to druga część przygód komisarza Zakrzeńskiego, któremu ponownie przyjdzie współpracować z prokuratorem Kacprem Wilkiem.

Trudno o bardziej kontrastowy duet. Twardo stąpający po ziemi kobieciarz Zakrzeński i delikatny, chronicznie rumieniący się prokurator. Doskonale się uzupełniają, stymulując wzajemnie proces dociekania prawdy - nawet jeżeli w grę wchodzą długie okresy milczenia i niespodziewanych zachowań ze strony oskarżyciela i narastającej irytacji policjanta.
Powieść zaczyna się pół roku po zakończeniu "Ani żadnej rzeczy...", co przypomina nam ciągle niesprawna noga Jacka. Podupadający na zdrowiu (z powodu niemożliwości biegania) gliniarz zostaje wezwany do Ożarowa. Dlaczego Komenda Stołeczna interesuje się tym miastem? Morderstwo? Nie wiadomo.
W siedzibie OKZ Development umiera - podczas posiedzenia Zarządu - dyrektor finansowy. Czy migdałowy zapach cyjanku wskazuje na morderstwo? Kto mógłby go dosypać - gdy wszyscy patrzyli sobie na ręce? Co ma na sumieniu zastępujące sekretarkę prezesa dziewczyna? Czy naprawdę każdy miał motyw, by usunąć Krzysztofa?
Jak na rozwój wydarzeń wpłyną działania niechlubnego znajomego prokuratora, dziennikarza Super Prawdy?
Do jakich tajemnic dotrą przedstawiciele prawa? Z pozoru czysta i jasna sytuacja zaczyna się komplikować, gdy na jaw wychodzą powiązania, postawy i zapomniane fragmenty życiorysów podejrzanych. "Zbrodnia w zamkniętym pokoju" zaczyna sięgać dalej, pokój okazuj się nie aż tak zamknięty, a członkowie zarządu okazują się znać lepiej, niż byliby skłonni przyznać. Akcja przyspieszy wraz z wydarzeniami na zgoła innym niż w Ożarowie tarasie, ale czy podejrzany naprawdę zabił? Gdy Wilk ma wątpliwości co do nieprawdopodobnego, misternego założenia co do przebiegu wydarzeń, Zakrzeński płaci za kilka błędów, które nieuchronnie musiał popełnić.
Przebłysk geniuszu, czy może sromotna porażka i ponowne żmudne badanie tropów - tego dowiemy się z lektury.
Nietuzinkowe postaci, codzienne problemy - od karmienia kotki Laury po kwestie transportu Wilka, szara rzeczywistość procedur, zezwoleń, nakazów, przesłuchań, hierarchii służbowej zarówno w policji, jak i prokuraturze. Cierpliwość Zakrzeńskiego jest niejednokrotnie wystawiana na ciężką próbę - czy wybrnie z tego zwycięsko? Ten policjant już chyba tak ma, że codzienne walczy - ze sobą, z przeszłością, z przeciwnościami. Spala to dużo jego energii, którą odzyskuje nie zawsze mądrze, ale na tyle skutecznie, by prowadzić owocne śledztwo.
Siła PM Nowaka ujawnia się po raz kolejny w konstrukcji fabuły - ponownie wąski krąg podejrzanych jest punktem wyjścia do tkania sieci powiązań, emocji i resentymentów, szczególnie dobrze widocznych wśród bogatych ludzi, gdzie z jednej strony władza i pieniądze są potężną bronią, jak i pokusą, a z drugiej - narzucają cały zestaw schematów myślowych w stosunku do podejrzanych. Trochę chcielibyśmy być twardzi i szybko wskazać winnego, ale "wilcze" wątpliwości się nam udzielają, więc godzimy się na uczestnictwo w grze pozorów i złożonych motywacji.
Finał wcale nie jest oczywisty. Wilk wciela się tu w Poirot i tradycyjnie zbiera wszystkich, by snuć nieprawdopodobne i zaskakujące teorie. Co z nich wyniknie? Duża niespodzianka, przynajmniej dla mnie.

Lekkie pióro, dobre skontrastowanie postaci i umiejętne opisanie dwóch różnych charakterów, zawiła intryga i brak nużących fragmentów - wszystko to sprawia, że "Na pokuszenie" czyta się błyskawicznie i z przyjemnością. Polski kryminał rośnie w siłę :)

Szykuje się bardziej kryminalna jesień, ale najpierw chwytam za książkę podróżniczą. Nie czytywałem takiej literatury, ale Michael Palin! A więc "Brazylia" !

piątek, 7 listopada 2014

Endgame. Wezwanie - James Frey

Autor: Endgame. Wezwanie
Tytuł: James Frey
Wydawnictwo: Sine Qua Non
ISBN: 9788379242511
liczba stron: 512

Tak to już jest z nowościami, że jakiś bardziej kuszą stojąc w kolejce na półce. Zwłaszcza jeśli kuszą złotem, i to zarówno okładkowym, jak i realnym. Dość szybko chwyciłem więc po egzemplarz zdobyty w pakiecie z koszulką w gdyńskim Matrasie.

Cykl-trylogia Endgame to projekt multimedialny łączący książki i różne przejawy rzeczywistości wirtualnej. Cel - zdobycie 3 mln $ w złocie. Do tematu podchodziłem ostrożnie, jako że jestem nieposiadaczem "mądrego telefonu", a książka-gra to dla mnie nadal Cortazar. "Gra w klasy" była jednak zabawą z czytelnikiem, gra samą literaturą, konstrukcja powieści i jej treścią - tu mamy ukryte w tekście zagadki, ślady prowadzące do stron internetowych, które mogą prowadzić równie dobrze do rozwiązania, jak w ślepy zaułek.
Fabularnie nie najgorzej - potomkowie 12 starożytnych ludów, które od pokoleń szkolą swoich kandydatów do Gry, zostają Wezwani. Wezwanie to... 12 meteorytów znienacka uderzających w różne punkty globu, niosących śmierć, zniszczenie i znak Wezwania dla Gracza.
Emocjonująca akcja rodem z thrillerów sci-fi opleciona jest materią starych mitów, bogów z kosmosu, konspiracji, tajnych stowarzyszeń i kultów, prastarych artefaktów i budowli. Gracze prezentują zabójcze umiejętności i odmienne filozofie - wszyscy jednak dążą do wygranej, bo tylko ona zapewni im i ich ludowi życie.
Początkowo chciałem uważnie śledzić wszystkie odnośniki i szukać powiązań, ale lepiej chyba dać się wciągnąć fabule, a "ozdobniki" zostawić na deser, w wolnej chwili. Szkoda trochę co chwila przerywać lekturę na korzyść niemal fraktalnie rozrastających się informacji, albo na żmudne rozwiązywanie łamigłówki.
Miało być postapo - jest raczej jak w filmie akcji, pościgi, walki, różne miejsca rozsiane po globie, ale zniszczenia - tylko te początkowe, ogromne, ale mało znaczące dla rozwoju wydarzeń, i potencjalna zagłada po zakończeniu Gry - w domyśle w zakończeniu trzeciego tomu czyli w dalekiej przyszłości.
Założeniem była też walka poszczególnych Graczy - owszem walczą, ale te mniej lub bardziej oczywiste sojusze mimo dobrego opisania, nie przystawały mi jakoś do myśli przewodniej. Może tak miało być, zwodzić czytelnika, manipulować, obiecywać jedno - dawać co innego.
Objętościowo większa, książka czyta się płynnie, ponad 500 stron nie jest tu utrudnieniem.
Dość. W połowie stwierdziłem, że nie będę tracił czasu na jałową opowieść. Za dużo ciekawych rzeczy czeka w kolejce.
Tak więc Endgame powędruje pewnie do biblioteki, a ja chwytam "Na pokuszenie" PM Nowaka.



piątek, 31 października 2014

Niewidzialna korona - Elżbieta Cherezińska

Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: Niewidzialna korona
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 9788377855003
liczba stron: 764

Po krwistym Nowym Jorku wracam w polskie średniowiecze czasów rozbicia dzielnicowego. Ilość stron nie przeraża, przeciwnie - napawa nadzieją i budzi ciekawość.

Tradycyjnie krótko, bez zdradzania fabuły.

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się "Korona śniegu i krwi". Po śmierci Przemysła II Michał Zaremba tkwi w lochu, a Rada musi zdecydować, co dalej.
Ambicje Henryka Głogowskiego, krnąbrny Władysław, podzielony kraj bez dziedzica i granice w ogniu. Lasy już obudzone, wypełniają się wojownikami Trygława, Starcy są widziani coraz częściej, ale nie tylko oni prowadzą vendettę.
Szerzej zarysowane konflikty książąt śląskich. Knowania biskupa Muskaty i apetyt Vaclava II na polską koronę.
Czy wszyscy, nie tylko baronowie, zdążą zrozumieć, że królestwo to więcej niż król?
Rozgrywki rodów brandenburskich i wyścig po rękę królewny Rikissy, która potrafi zaskoczyć.
Nowe postaci w grze - jaką rolę odgrywa zakon Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie?
Czy coś jest na rzeczy w wątpliwościach Tylona wobec Jakuba II?
Oględziny zwłok króla w wykonaniu braci Pecolda i Wolframa - bardzo ciekawe, uwzględniono ówczesne możliwości i wiedzę.
Średniowiecze pełne skrajności - święte, ale i zmysłowo wyuzdane.
Rzym brudny i piękny, zalany pielgrzymami, święty i grzeszny zarazem.
Powalające godzinki wrocławskich klarysek, dające dogłębny wgląd w kulisy polityki Piastów.
Wielowątkowość w pełnej krasie - i nadal mi się to podoba. Duża tu zasługa stylu Autorki, która snuje przed nami opowieść, niczym wielki dynamiczny obraz odsłaniającą kolejne szczegóły, powiązania, przetasowania, cienie i blaski, miłość i gniew. Powieść obyczajowa? Nie, o obyczajach, o emocjach, ale bliżej jej do epickości sag fantasy, a że mamy do czynienia z naszą - nieco ubarwioną - historią, więc jest to wręcz legendarne.
Czy popularność pani Cherezińskiej przekuje się na stworzenie nowych legend? Czas pokaże :)
Czytałem zarzuty, że każdy przeciwnik protagonisty jest tu dziwny, zboczony, obarczony całym katalogiem wad. W toku lektury nie rzuca się to aż tak w oczy, zwłaszcza że takiego np. Vaclava II mieliśmy już okazję poznać i wiadomo było, że jego psychika odbiega od przeciętnej, a nawet w mrokach brandenburskich zamków możemy odnaleźć postaci sympatyczne.
Takie ulotne skojarzenie, ale ważną rolę może tu odgrywać zawodowa wiedza Autorki o teatrze - z dużym wyczuciem budowane jest tło, ważne dekoracje są zawsze dobrze widoczne, charaktery grają niczym w sztuce. Bardzo ważne dekoracje - ubiory (surkoty, kaftany, nogawiczki...) i uzbrojenie barwnie wplatają się w obraz.
Napięcie rośnie aż do finałowej sceny wizji symultanicznej, opisanej z fantazją i rozmachem. A teraz trzeba czekać na kolejny tom! O zgrozo!
Rzecz na którą dotychczas nie zwracałem większej uwagi papier. No, chyba że był wyjątkowo gazetowy. Tu solidny, przyjemny w dotyku, nawet opisany z rodzaju w stopce.


Po mrokach średniowiecza czas na postapo/grę - czyli "Endgame. Wezwanie".

czwartek, 9 października 2014

Wirus - Guillermo del Toro, Chuck Hogan

Autor: Guillermo del Toro, Chuck Hogan
Tytuł: Wirus
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-7785-519-5
liczba stron: 560
Czego spodziewałem się po tym horrorze? I to horrorze o wampirach? Na pewno nie takiej dawki obrzydliwości jak u Eda Lee, nie psychologicznej potworności Ketchuma, a choć z literatury wampirycznej znam tylko klasyczną powieść Stokera - wiedziałem, że świecić to one nie będą. Nie zawiodłem się.

Okładkowe porównanie do mistrzów gatunku wcale nie jest takie pobieżne, bo Nowy Jork przypomina mi klimatem ten Kinga z Mroczne Wieży, ze wspomnień Deana. Groza narasta tu jednak powoli, opowieść zaczyna się raczej thrillerem, z ogromną znajomością procedur bezpieczeństwa USA. Elementy nie pasujące do thrillera wyłaniają się powoli, a niepokój kiełkuje w naszych umysłach. Niby z blurba wiadomo, czego mniej więcej się spodziewać - ale boimy się, czego będzie mniej, a czego więcej.
Ciężko to mówić o książce wydanej w Polsce cztery lata temu, ale jest to zupełnie nowa jakość w postrzeganiu wampirów. Już nie widzimy ich jako tajemniczych, mrocznych starców w płaszczach czy bladych lowelasów. Del Toro i Hogan dotknęli tu istoty wampiryzmu - podkreślili potworność ich egzystencji, przedstawiając ten stan jako wirus. Nie chcąc psuć lektury powiem tylko, że opisany ciekawie, z dużą ilością odrażających szczegółów anatomicznych.
Wracając do Stokera, "Wirus" ciekawszy jest nie tylko przez brutalny realizm. Dużo odcieni fabule nadaje rozbicie jej na wielu bohaterów, rysujących mozaikę rozbitego zwierciadła Nowego Jorku po okultacji.
Wartka akcja, działania obalające niektóre popularne mity o krwiopijczych monstrach, irracjonalna i nienaukowa zaraza w logicznym i stechnicyzowanym świecie. Budzący się najbardziej atawistyczny strach - i obrzydzenie, może nie ekstremalne, ale podskórnie niepokojące, bo wiemy, że stykamy się z nienaturalną grozą. Świat staje się przerażającym miejscem, gdy dowiadujemy się o takich rzeczach i okazują się one prawdą. Gdzieś pomiędzy upiorną baśnią a bezwzględnym thrillerem rozciąga się "Wirus", ukazując pozornie zorganizowany, ale w istocie chaotycznie nieporadny świat. Cywilizację, która nie potrafi stawić czoła starym lękom, bo wyparła je ze zbiorowej świadomości. Codzienność podlega inwazji zjawisk, które trudno wyjaśnić, trudniej uwierzyć, a najtrudniej im się przeciwstawić. Takiego mroku nie potrafią rozjaśnić ani blade ekrany komórek, ani flesze gazet.
Lektura pochłania, kibicujemy bohaterom, dzieląc ich rozterki i chcemy, by pokrzyżowali plany Mistrza.

Takie właśnie powinny być wampiry, psiakrew. Złe, odrażające, nieludzkie, obce, nie z tej ziemi, przeciwne naturze, bez mgiełki romantyzmu, do tego stadne - a nie izolujące się w zamkach.

Przewrotne jest to, że wampiry - choć pradawne i osadzone w świecie wierzeń - są niczym innym jak zarazą, piekielną plagą. Jaka to różnica, skoro i tak nauka nie potrafi sobie z nią poradzić?

Mamy tu i dyskretne mrugnięcie okiem do czytelnika - Ci którzy znają Ph. K. Dicka na pewno skojarzą nazwisko Eldritcha Palmera.

Przy okazji, zawsze męczy mnie jeden szczegół pomijany w rozważaniach o wampirach - nie przepadają za zwierzęcą krwią, ale chcą zarazić/zgładzić cały rodzaj ludzki. Pewna niekonsekwencja? Może raczej farmy ludzi wzorem z "Matrixa"? Tu może nie do końca pominięty, ale nadal.
No i to zakończenie! Może odrobinę podniosłe, ale pozostawiające spory niedosyt. Dobrze że nie czytałem pierwszego wydania cztery lata temu - i oby Wydawnictwo Zysk i S-ka wydało kolejne tomy!
Po takiej powieści ciekaw jestem serialu :)
Dziękuję eKulturalnym!
czas na kolejne tomiszcze Zysku - czyli "Niewidzialną Koronę" Elżbiety Cherezińskiej.

wtorek, 30 września 2014

Czekając na "Przejęcie"

W związku z konkursem Syndykatu pozwolę sobie nadal niecierpliwić się w oczekiwaniu na "Przejęcie" W. Chmielarza




Reakcja na zapowiedź tej książki: