Zapraszam na bazarek Fundacji KOTangens - w tej edycji książki i filmy. Licytujemy, po wygranej wpłacamy na konto Fundacji, umawiamy się z wystawiającym na odbiór fantów:) Pomagamy zwierzakom, a i sami zyskujemy!
poniedziałek, 16 lutego 2015
wtorek, 10 lutego 2015
Oblicza grozy. Lubimy się bać.
| Tytuł: | Oblicza grozy |
| Wydawnictwo: | Replika |
| ISBN: | 9788376744155 |
| liczba stron: | 352 |
Po tom opowiadań od Repliki sięgnąłem od razu, gdy zorientowałem się, że w zeszłym roku z horrorami było u mnie krucho. Czasem przecież trzeba - zwłaszcza, że z okładki kusiły takie nazwiska.
Średni Enger nieco mnie zmęczył, więc "Oblicza" dały potrzebne mocne tchnienie.
środa, 4 lutego 2015
Żądza krwi - Thomas Enger
| Autor: | Thomas Enger |
| Tytuł: | Żądza krwi |
| Wydawnictwo: | Czarne |
| ISBN: | 9788375365764 |
| liczba stron: | 336 |
Thomas Enger był dla mnie kryminalnym odkryciem - poprzednie dwa tomy o dziennikarzu z przeszłością były bardzo intensywne, dlatego czekałem niecierpliwie na lekturę kolejnej odsłony jego historii. Czy słusznie?
Lektura nie porwała. Nie chcę tu umniejszać autorowi - wszystko jest sprawnie opisane, wątki rozwijają się prawidłowo, ale... No właśnie, sporo chyba będzie tych ale - nie wiem, czy ze względu na uprzednio wysoko zawieszoną poprzeczkę, czy może moją lekturę lepszych kryminałów polskich autorów.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Monogram - Joanna Marat
| Autor: | Joanna Marat |
| Tytuł: | Monogram |
| Wydawnictwo: | Prószyński i S-ka |
| ISBN: | 9788378397182 |
| liczba stron: | 328 |
Nadkomisarz Marek Kos – zwany żartobliwie Koszmarkiem – ma przerwę między górnymi jedynkami i ujmujący uśmiech, w czym przypomina, bliskiego swemu pokoleniu, Janka Kosa, bohatera „Czterech pancernych i psa”. Niestety, szpetnie klnie, nie stroni od mocnych trunków i ubiera się w ciuchy kupowane na bazarze.
Komisarz Ernest Malinowski to jego przeciwieństwo – czterdzieści trzy lata, metr osiemdziesiąt wzrostu. Ciemny blondyn, mocno szpakowaty, ale włosy w komplecie, może nawet w nadkomplecie. Zawsze elegancko ubrany, chodzi na siłownię, co widać. Ma ładną klatę i podobno jacht.
Obaj są bardzo niedoskonali, przeraźliwie samotni, uciekają przed swoimi lękami w alkohol, przelotne związki i kłamstwa. Każdy z nich ciągnie za sobą ciężki worek ze swoimi, a często także cudzymi grzechami. Mają też emblematy, coś co streszcza ich bolesną tożsamość. Czasem jest to nazwisko, monogram, czerwona gwiazda na szubienicy wyrysowana ręką wandala na nagrobku rodziców albo dżinsowy mundurek. A mimo to mają dystans do siebie i potrafią śmiać się z kolegów.
Otrzymują sprawę brutalnego zabójstwa pewnej trzydziestoparolatki. Morderstwo to wywołuje z niepamięci inną zbrodnię oraz tajemnicę kobiety o złożonej tożsamości.
Miał być oddech, a tu ubecy, milicjant rzucający mięsem, układy - no cóż, od realiów się nie ucieknie, ale akurat musiało tak trafić.
Co pierwsze rzuciło mi się w oczy? Nie charaktery, postaci, opisy.
Język. Uderzył mnie na odlew słowami niczym początek "Tańczącym z wilkami" - ten jednak był oszczędny, twardy i precyzyjny. "Monogram" daje nam raczej Joyce'owski strumień świadomości; słowa kłębią się, wylewają, przenikają z jednej myśli czy spostrzeżenia w drugie, za nic przy tym mając, który z bohaterów akurat myśli czy spostrzega - przejścia są dość płynne, chwilę musiałem się przyzwyczajać.
Na drugi ogień idą postaci. Dwój zupełnie odmiennych gliniarzy, każdy z bagażem przeszłości. Autorce udało się zmienić moje początkowe sympatie - o ile drażnił mnie początkowo potok przekleństw starego milicjanta, o tyle w końcowym rozrachunku był sympatyczniejszy niż cokolwiek tajemniczy i opryskliwy "Maliniak". Gliniarze nie znoszą się, każdy nieco gardzi zachowaniem drugiego, ale są skuteczni. Dwa różne podejścia do pracy śledczej, które w niepojęty sposób się uzupełniają.
Poza tą dwoistą osią mamy całą gamę charakterów i charakterków, nie tylko z komendy, trzeba przyznać, że całkiem udanie dopasowaną - ciekawie wypadają nieustanne zderzenia ich odmiennych sposobów postrzegania.
Trochę dziwne wydało mi się za to pytanie okładkowe - czy to bardziej komedia, czy kryminał? Dla mnie zdecydowanie kryminał, napisany wciągająco, ze swadą i sporym wyczuciem taktu. Ciężko by mi było uznać za komedię powieść, w której akcja rozwija się niejako w cieniu narodowej tragedii 10 kwietnia 2010. roku. Wzmianki o niej są wyważone, Autorka nie potępia sposobów odbioru tego zdarzenia i nie kategoryzuje - w sumie jedyne zdanie, które ma mocniejszy wydźwięk, pada ironicznie z ust bohaterki, której sytuacja osobista jest idealnym wytłumaczeniem.
Na takim tle mamy morderstwo, mroczne tajemnice historii, galerię nietuzinkowych kobiet, śledztwo, które tkwi w miejscu, a na pierwszy plan wychodzą sprawy osobiste obu policjantów. Do czasu. Wątki zaczynają się łączyć, przeplatać, zwodzić czytelnika, który stara się ustalić, czy wszystko jest powiązane, czy może jednak rozpatrywać wszystko w innych kategoriach. Kto zabił, ale przede wszystkim dlaczego? Jaką rolę odgrywa Moser? Czy w grę wchodzi zemsta? Kto jest autorem dziwnych monologów? Dlaczego szef i prokurator chcą przyspieszyć zamknięcie sprawy?
Każdy tu poza bagażem historii, ma swoje namiętności i motywacje. Autorka opisała to sprawnie i nie rozciągając, dobrze wpasowując opisy w fabułę.
Które z tych emocji mogły doprowadzić do morderstwa? Czy ważny jest któryś z tropów, które wysypawszy się jak z worka rozbiegają się w różne strony? Policjanci i policjantki KSP odnajdą zabójcę?
Zakończenie nieco zaskakujące, nie zamyka furtki kolejnym częściom (choć czy zmiany bohaterów wyjdą im na dobre?), ale też nie daje pełnej satysfakcji. Nie rozczarowuje, pozostawiając pewien niedosyt i posmak ciekawej intrygi.
Dział czepialstwa:
"Kiedy życie się skończyło i co można uznać za jego bezpośrednia przyczynę?" - No cóż, sens łapiemy, ale odpowiedzią jest zapłodnienie.
Szneka z glacą - ja znałem raczej z glancem, poza tym nie jako ciasto tylko zwijaną drożdżówkę z makiem - stąd nazwa, bo schnecke to ślimak w języku sąsiadów zza Odry.
Po trzecie - znowu motyw z nieszczęsnym kotem, nie wiem czy do końca konieczny, no ale niech tam.
Pora na trzecią część przygód Henning Juula, czyli "Żądzę krwi" Thomasa Engera.
niedziela, 18 stycznia 2015
Resortowe dzieci. Media., czyli czerwone korzenie służalstwa.
| Autor: | Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz |
| Tytuł: | Resortowe dzieci. Media. |
| Wydawnictwo: | Fronda |
| ISBN: | 9788364095092 |
| liczba stron: | 430 |
Przyszła kolej na zdobycz biedronkową - kontrowersyjną książkę o czerwonych korzeniach środowiska mediów w Polsce.
środa, 31 grudnia 2014
Meczet Notre Dame. Rok 2048 - Elena Czudinova. Wołanie na puszczy.
| Autor: | Elena Czudinova |
| Tytuł: | Meczet Notre Dame. Rok 2048 |
| Wydawnictwo: | Varsovia |
| ISBN: | 978-83-61463-03-0 |
| liczba stron: | 312 |
"Gazawat sam z siebie się nie zatrzyma."
Konkursowa pozycja od eKulturalnych wstrząsa, ale po kolei. Dlaczego wołanie na puszczy, skoro to fantastyka?
Otóż nie do końca, niestety.
wtorek, 16 grudnia 2014
Patron - M.M Lemberg, czyli chorzy, gnoje i psychopaci.
| Autor: | Mateusz M. Lemberg |
| Tytuł: | Patron |
| Wydawnictwo: | Prószyński i S-ka |
| ISBN: | 9788379610457 |
| liczba stron: | 508 |
Od teraz będę zaczynał od blurba.
Rok 1991. W klasztorze braci żebraczych w Starym Brodzie dochodzi do buntu nowicjuszy. Część młodych zakonników opuszcza wspólnotę i przenosi się do prowincji słowackiej.
Ponad dwadzieścia lat później w starobrodzkim kościele zostaje znaleziona w tabernakulum głowa biskupa. Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Witczak, który właśnie wrócił z dwumiesięcznego pobytu na zamkniętym oddziale Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Współpracuje z przygotowującą się do zmiany płci aspirantką Cynowską i coraz bardziej sfrustrowanym sierżantem Tymańskim. Nie tworzą już zgranego zespołu. Jedno z nich pragnie wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.
Kiedy podczas rytualnego mordu ginie kolejny zakonnik, rozumieją, że mierzą się z niezwykłym przeciwnikiem. Zabójcą, którego nazywają „Patron”.
Drugi tom cyklu o Witczaku rozpoczyna się sprawnie, bo nawet po dłuższym okresie od lektury poprzedniej części - wbrew moim obawom - w naturalny sposób przypomina zdarzenia go kończące i rozwija losy bohaterów, nie uciekając do streszczeń czy zbyt długich opisów.
Tu od razu mam żal do blurba - ta głowa biskupa nie jest początkiem, akcja musi się odrobinę rozwinąć, żeby dotrzeć w ten punkt, przez co opis trochę psuje pracę autora w budowaniu napięcia. Rozumiem to - ciężko cokolwiek pisać o tej książce, nie zdradzając szczegółów fabuły.
Siłą cyklu o Witczaku są psychologiczne rysy postaci - kolejny tom tylko to potwierdza i dodaje im wyrazistości, chociaż i tu mam zastrzeżenia.
Choroba gnębi Witczaka, ale wizyta Hifa nasuwa mu pewien pomysł.
Cyna jest w głębokiej rozterce - jej związek się komplikuje, na horyzoncie poważne decyzje i czarne chmury, ale i tnie jest całym obrazem. Nijak nie usprawiedliwia to jednak opisu zachowań wobec Cyngla (vide moje zastrzeżenia w poprzednim poście) - i to pojawiających się spod pióra autora, który zawodowo ma styczność ze zwierzętami! Trochę empatii... Zwierzak niczemu nie winien, a siła negatywnego wydźwięku w moich oczach nie odbija się na wizerunku Agnieszki - której można by znaleźć wiele wytłumaczeń - lecz objawia się raczej wstrętem wobec takich zabiegów, niezrozumieniem intencji Autora - przecież można to było darować (sytuacja w klasztorze miała mocniejsze uzasadnienie). Za to ciekawym wątkiem jest decyzja, którą podejmuje "na gorąco", w trakcie lektury rozwój wypadków ciekawi i trzyma w napięciu - bo nawet jeśli nie lubimy Agi, to jednak jej szkoda.
Hif - mimo całej otoczki pojawiają się u niego rysy, w których świetle ukazuje się jako moralny gnój, i nie chodzi mi akurat o zamiłowanie do polowań. Nie trawię takich postaw, nawet mimo braku formalnych zobowiązań Tymańskiego.
Stara - nowa postać, która doczekała się szerszego wejrzenia - Misia Kostkiewicz, atletyczna psycholog z głosem z kreskówki ma ambicje, by wyjść spod skrzydeł Wardala i odważnie próbuje je spełniać.
Młody - który brak doświadczenia (w porównaniu do starych wyjadaczy) nadrabia sprytem i spostrzegawczością.
No i psychopata, czyli morderca. Czy może morderca i nekrofil? Mamy tu bowiem dwie sprawy - oprócz ujawnionego w zapowiedzi morderstwa dokonanego na biskupie, pojawia się też problem znikających z domów pogrzebowych zwłok.
Czy te sprawy się wiążą? To pytanie, które nurtuje w trakcie lektury.
Portrety psychologiczne, nasiadówki nerwowego przez rzucanie palenia Maluty, rosnąca presja związana z zabójstwem duchownego, pościgi, indywidualne działania policjantów. Sporo wątków, na niemałej ilości stron, lecz M. M. Lemberg wychodzi obronna ręką z prowadzenia wciągającej, spójnej akcji z dobrze stopniowanym napięciem. Spójność jest tu kluczowa - nie ma "luźnych końców", niedopowiedzeń, sprzeczności, niekonsekwencji. Wątki splatają się we fragmentach o odpowiedniej długości, czytelnik szuka powiązań, wszystko gra jak powinno.
Dużo tu brudu - psychicznego, moralnego, takiego życiowego, ale mamy tu przyjaźń, lojalność - która wystawiana jest na próbę, nawiązujące się nici porozumienia. Nie jest więc tak strasznie, jak mogłoby się zdawać - obok silnych emocji, problemów i komplikacji pojawiają się cieplejsze momenty, które ujawniają bardzo ludzkie oblicza twardych glin. Czy ich krnąbrność i samowolki wyjdą im na dobre?
Duży plus za detale w postaci procedur - czy to techników, ratowników, czy policjantów, zarówno w kwestii działań w terenie, jak i podległości służbowych i zezwoleń.
Tym razem - w odróżnieniu od "Zasługi nocy" - akcja rusza ostro, nie rozprasza, czytelnik zmuszony jest uważniej śledzić wątki, a pod koniec ma się ochotę czytać jeszcze szybciej, byle się wszystkie zagadki rozwiązały.
Lemberg nie słodzi, jego bohaterów zwyczajnie żal, bo życie ich kopie bez litości, ale zostaje nadzieja ma kolejne tomy.
Kolejną lekturę - od eKulturalnych - zacznę, gdy zjawi się listonosz : "Meczet Notre Damme. Rok 2048" Eleny Czudinowej,chyba, że dramatycznie się spóźni.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Blog hobbystyczny
Dziś inaczej, bo polecanka - chciałem przedstawić świeżego bloga koleżanki, traktującego o różnych hobbystycznych działaniach :)
Aspen's Ocean
Aspen's Ocean
Lśniące dziewczyny - Lauren Beukes
| Autor: | Lauren Beukes |
| Tytuł: | Lśniące dziewczyny |
| Wydawnictwo: | Rebis |
| ISBN: | 9788378184201 |
| liczba stron: | 416 |
Sięgałem po zieloną książkę z pewnym wahaniem. Ni to kryminał, ni to thriller, a okazało się - przynajmniej dla mnie - czymś zupełnie innym.
Pierwsze dobre wrażenie było wizualno - dotykowe: przyjemny papier oprawy zintegrowanej, poręczny format, dobry papier.
Drugie wrażenie - również dobre, choć nieco zburzone trzmielem - dosadny język, bezkompromisowe opisy, autorka nie boi się walczyć słowem, nie cofa się przed drastycznym szczegółami by podnieść walory fabuły.
Nieszczęsny trzmiel jest tu dla mnie symptomem szerszego zjawiska beznamiętnego relacjonowania (czy tworzenia) przez pisarzy sytuacji, w których zwierzęta są dość okrutnie traktowane. W przypadku ludzi nie dziwi mnie to - w końcu thrillery, horrory i kryminały niejako na tym bazują, ale zwierzęta? Cóż one winne? Nie wiem, ilu z tych pisarzy faktycznie kiedykolwiek opiekowało się zwierzęciem - wówczas chyba zastanowiliby się dwa razy nad takim czy innym fragmentem i rozważyli, czy jest niezbędny.
Dlaczego tak się waham, pisząc o gatunku literackim? Zbrodnicze Siostrzyczki pisały, ze to nie do końca kryminał, bo przecież wiadomo kto zabija. Jak dla mnie napięcia tu za mało na thriller, chociaż z wraz ze wzrostem tempa akcja się zagęszcza. Fantastyka? Częściowo, bo podróże w czasie jakby to wymuszają. Wraz z każdym kolejnym wątkiem "lśniącej dziewczyny" powieść stawała się dla mnie coraz bardziej psychologiczna, analizująca stan świata i społeczeństwa, w którym żyjemy. Opis społeczeństwa częściowo przez pryzmat socjopaty.
Nie są to jedyne pytania, które wykwitają w trakcie lektury.
Kim jest Harper? Czy to Dom wezwał jego, czy może był tam wcześniej?
Jaką rolę odegra Mal?
Czy Kirby - ta która miała umrzeć - w swoim śledztwie dociecze prawdy, zbyt nieprawdopodobnej dla racjonalnych umysłów?
Czym jest Dom, nieuchronnie nasuwający skojarzenie z Domem, który przeniósł Jake'a do świata Rolanda w cyklu Mrocznej Wieży Kinga? Jakie znaczenie mają przedmioty?
Akcja zręcznie lawiruje między przenosinami w różne czasy Harpera, a losami jego lśniących ofiar, wraz z ich bolączkami i nieustannie zmieniającym się Chicago. Niezły paradoks, że w późniejszym kalendarzowo czasie wszystkie morderstwa są już popełnione, ale Harper dopiero je popełni, musząc związać nici czasu.
Odrażający morderca nie jest jedynym złoczyńcą, którego bohaterki spotkają na swojej drodze. Każdy z czasów ma swoje bolączki, z którymi musi się zmagać. Obrazy które widzimy również lśnią - różnym barwami, rozpadając się, gdy Harper sieje zamęt - siłą wciska w witraż odłamki w postaci przedmiotów. Czy morderca poradzi sobie w cienkich, ale mocnych pętlach czasoprzestrzeni?
Wbrew obawom powieść wciągająca, elementy fantastyczne nie są przesadzone czy nachalne, wątki są poprowadzone sprawnie i dobrze połączone. Fabuła mimo początkowego powolnego rozwoju w odpowiednim momencie przyspiesza i nie nuży.
Książka powędruje niedługo do biblioteki, czas na "Patrona" M.M. Lemberga od Zbrodniczych Siostrzyczek
czwartek, 27 listopada 2014
Brazylia - Michael Palin
| Autor: | Michael Palin |
| Tytuł: | Brazylia |
| Wydawnictwo: | Insignis |
| ISBN: | 9788363944520 |
| liczba stron: | 480 |
Moja druga po "Wyprawie Kon-Tiki" Heyerdahla książka podróżnicza, oczywiście nie licząc powieści Szklarskiego. Humor, ciekawe obserwacje, zwięzłe opisy. Michael Palin niezawodnie porywający.
Potężny kraj, zajmujący znaczącą część Ameryki Południowej. Mieszanka kultur, kalejdoskop zapierających dech w piersi krajobrazów, nowatorska architektura, skrajna nędza i niewyobrażalne bogactwo, hałas, śmiech i brak pośpiechu. Brazylia.
Nie oglądałem Mistrzostw Świata i olimpiady też nie zobaczę. Skąd zatem zainteresowanie tym krajem? Prędzej chyba samym Palinem, którego poza Monty Pythonem poznałem od podróżniczej strony w miniserialu BBC "W 80 dni dookoła świata z Michaelem Palinem". Nie chciałem plakatowego, oficjalnego obrazu, ale po autorze nigdy bym się takiego nie mógł spodziewać.
Kto nie zna go z Latającego Cyrku Monty Pythona - zostanie skazany na torturę wygodnego fotela. Z kolei miniserial i właśnie przeczytana książka sprawiają, że w ciemno sięgnę po inne podróżnicze pozycje autora. Wnikliwe obserwacje - od przyrody po kwestie społeczne, zachowania, kontrasty, niewygody różnice kulturowe, oddane z pasją i niegasnącą ciekawością sprawiają, że mimo iż nie interesowała mnie Brazylia jako taka, czytałem z przyjemnością.
Parne lasy deszczowe, plemię Janomamów.
Wycinka pod pastwiska bardziej niszczycielska niż kopalnie na południu.
Belem, miasto silnych kobiet.
Brasilia - nowy start i architektoniczne pole do popisu, zbudowana w niesamowitym tempie stolica.
Wiedźmy.
Szalone Sao Luis i Bumba Meu Boi.
Płytki azulejo chroniące i ozdabiające domy.
Alcantara i jej pelourinho.
Olinda z rozdwojeniem jaźni i jej artysta grafitti.
Wschodni kraniec - Recife i dźwięki forró.
Kowbojskie święto w Salgueiro.
Kontrastowy, różnorodny Salvador.
Wszechobecna muzyka, nie przejmowanie się niczym, mięso jako podstawa kuchni i ateizm jako dziwactwo - bo tam każdy chce w coś wierzyć (ba, jest nawet połączenie animizmu z chrześcijaństwem).
Comida mineira w Cardeal Mota.
Academia do Cafe w Belo Horizonte.
Ouro Preto - kolebka historii.
Rio de Janeiro i tęczowa parada, favele (znane z "Miasta Boga"), BOPE (znane z "Tropa de elite"), Maracanã, plaża i słynny pomnik.
Zapracowane i zakorkowane Sao Paulo, które wbrew pozorom nie jest bez charakteru.
Niemieckie miasta na południu, mokradła Pantanalu i Wodospady Iguacu.
Kontrasty, kalejdoskop wrażeń i poczucie humoru.
Ciepła, bezpośrednia relacja dla ciekawych świata.
Jesień zmierza ku zimie, a ja sięgam po "Lśniące dziewczyny" L. Beukes od Kawiarenki Kryminalnej .
Subskrybuj:
Posty (Atom)


