środa, 26 czerwca 2019

Leśne ostępy - Tomasz Czarny, Marcin Piotrowski


Obraz może zawierać: tekstCzarny i Piotrowski już w "Folku" pokazali na co ich stać. Southern gothic, całe spektrum przemocy, obrzydliwości i mocno eksponowanej seksualności splatały się w barwny (i groteskowo zabawny!) obraz ociekającego wspaniałością horroru.

Duet powraca z tytułem "Leśne ostępy" - tym razem bawiąc się znanym motywem grupki przyjaciół wyjeżdżającej na wypoczynek. Domek w lesie, w zasadzie nad jeziorem, ale wśród lasów, wiadomo jak to się może skończyć...
Zanim przejdizemy do slashera musimy poznać bohaterów - i tu Piotrowski z Czarnym nieźle się przyłożyli, prezentując nam barwną gromadkę miłośników horrorów, serwując już na początku pieprzne scenki. Moim faworytem jest tu Zjawa, nie ze względu na tony zielska, które wypala, ale za teksty - nie zapominajmy o sporej dawce pisarskiej frajdy, jaka towarzyszyła twórcom: tym razem, miedzy innymi ustami młodego zielarza, niczym Deadpool, duet przebija czwartą ścianę, umiejscawiając okruchy procesu pisania w powieści.
Różni ludzie, różne motywacje - momentami ciężko było uwierzyć, że tak odmienni ludzie się kumplują, ale w różnorodności siła. Czy wyjazd po taniości do ośrodka nad jeziorem przyniesie im upragniony odpoczynek od brutalnej rzeczywistości? Niekoniecznie, w tamtejszych lasach grasuje morderca, którego przecież musi ścigać lokalna policja. 
Objawia się ona w osobach posterunkowej Flądry (hehe) i drugiej mocarnj postaci - sierżanta Kleofasa Stulei. No ja was proszę, przecież samo nazwisko sprawia że można się zakrztusić (khy khy) ze śmiechu. Sierżant, twardy niczym amerykański szeryf z Flint, skrywa całą plejadę niespodzianek - od życia seksualnego, przez preferencje filmowe, aż po bardziej zaskakujące (i znów groteskowo zabawne) tematy. Musi ostrzec podejrzaną grupkę, przecież to ani chybi wyuzdani degeneraci i do tego pewnie narkomani - ale czy takie ostrzeżenie padnie na podatny grunt? Raczej nie, w końcu są młodzi i nieustraszeni, inne sprawy mają na głowie. Seks, alkohol, używki, rozmowy o życiu...
Tyle, że może ono (i według prawideł gatunku powinno) zostać szybko przerwane. Szybko i brutalnie. Nie bez walki i pościgu oczywiście. Groźny morderca już o to zadba, wnosząc swoją ciekawą historię.
Wątek główny duet Czarny/Piotrowski poprowadził bardzo sprawnie, nie zostawiając dłużyzn i na przemian epatując seksem, przemocą i humorem (objawienie w ośrodku, bomba!), ale równie ciekawe są poboczności. W końcu mamy tu zlot miłośników horroru - w postaci książkowej, muzycznej czy filmowej, więc ten gatunek pojawia się często i szczegółowo. Ba, nie tylko ze strony grupki przyjaciół. Mamy tu więc w tle małą encyklopedię filmów (zwłaszcza tych starych, włoskich, krwawych produkcji, to dla mnie podręczna lista do nadrobienia), dyskusje o pisarzach, cytaty muzyczne. Widać, jak bardzo pisarze zanurzeni są w grozie i że naprawdę to lubią. Czuć tu obycie, swobodę i odwagę w wypowiadaniu swojego zdania.
Kawał konkretnej lektury dla miłośników gatunku, aż prosi się o ekranizację - nawet w wersji niskobudżetowej, byle aktorzy nie byli wzięci z "dlaczego ja", bo szkoda zepsuć takie postaci. (A na profilu Domu Horroru można już zobaczyć zwiastun! I okładka prezentuje się miażdżąco!).
Nie rozpisuję się bardziej, bo to po prostu trzeba przeczytać, świetna rozrywka!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Tomaszowi Czarnemu i Wydawnictwu Dom Horroru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz