poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Ucieczka - Krzysztof T. Dąbrowski


Autor: Krzysztof T. Dąbrowski
Tytuł: Ucieczka
Wydawnictwo: Dom Horroru
liczba stron: 270
Powieść Krzysztofa T. Dąbrowskiego zabiera nas w podróż z bardzo nietypowym bohaterem. A może typowym, ale w dziwnych okolicznościach? To i wiele innych pytań nieraz nasunie się podczas intrygującej lektury.

Stopniowo opowiadana, a raczej myślana - do tego jeszcze wrócimy - historia głównego bohatera ukazuje go w drodze do tajemniczej wsi, o której chce napisać reportaż. Ucieka do tej wsi od męczącej go przeszłości, od decyzji która skrzywdziła jego i dwie piękne kobiety.
Cóż to za wioska? Nie lubią tam obcych, nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym, mało kto ją opuszcza. Czy taka izolacja to coś normalnego i dopuszczalnego? Dziennikarska intuicja mówi mu, że kryje się w tym temat. Albo przynajmniej na parę dni zajmie głowę czymś innym niż swoją beznadziejną sytuacją.
No i dzieje się. A właściwie, trudno powiedzieć czy się dzieje. Dociera - z trudami - do wioski i próbuje coś ustalić, ciągle myśląc, analizując, snując hipotezy, wspominając, rozpamiętując. Początkowo, może trochę zasugerowany świetną okładką Shred Perspectives Works, postrzegałem go jako ponurego noirowego wyrzutka, pismaka - detektywa z misją, ściganego przez cienie dwóch dam w potrzebie - które zawiódł. To wrażenie powoli oddala się z każda jego myślą, zastępowane przez całą gamę innych skojarzeń, gdy analizujemy wraz z bohaterem sens i przyczyny jego ucieczki, jej istotę - równocześnie poznając mroczną tajemnicę wioski skrytej u podnóża gór.
Trudna to narracja i nie każdemu podejdzie. Choć jestem przyzwyczajony do strumienia myśli, to momentami tego "gdybania" było aż za dużo. Umysł bohatera eksplodował teoriami i założeniami w takiej ilości, że aż zaczęły mi się nasuwać podejrzenia co do rozwiązania fabularnej zagadki (które to podejrzenia autor też słowami bohatera wyśmiewa, obalając moją hipotezę). Dużo tu przemyśleń o ludziach, o związkach, o społeczeństwie i normach, o spiskach... Wiele z nich przypomina te, które poznałem już w "Naśmiercinach" i o ile tam, rozbite na opowiadania skrzyły jak oszlifowane kamienie, tu momentami zbijają się w wielką, fasetkową bryłę, chwilami męczącą swoim ciężarem. Warto go jednak dźwignąć, bo sama fabuła dąży do ciekawego rozwiązania, nurzając się po drodze w wizjach, erotyce i kosmicznych spiskach.
Udana powieść i ciekawe ujęcie popularnego motywu, ale trzeba się trochę przestawić na inny rodzaj narracji. Czekam na kolejne, na pewno kiedyś jeszcze sięgnę - bo "Orgazmokalipsa", "Grobbing" i "Anima Vilis" zapowiadają się ciekawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz