poniedziałek, 24 października 2016

Krew zapomnianych bogów

Twórcy antologii dość odważnie postanowili wpleść do opowiadań grozy mitologię słowiańską. Czy autorzy wykorzystali ten jakże szeroki wachlarz możliwości?

Wydawnictwo Horror Masakra przyłożyło się do warstwy fizycznej tomu - twarda okładka, mroczna ilustracja (chociaż nieco zbyt ciemna), czytelna czcionka i dobry papier. Rozdziały ozdobione prastarymi symbolami - chociaż czcionka w tytułach nieco niewyraźna. Nieco kulała za to korekta, w niektórych fragmentach ilość błędów wręcz utrudniała lekturę.
Jak w warstwie treściowej? Bardzo nierówno. Obok tekstów zapadających w pamięć, jak oba Dagmary Adwentowskiej (zręcznie wykorzystujące motyw historyczny, czy też wspaniale grające na legendzie i ze świetną stylizacją językową), Piotra Borowca - zderzającego rozum i logikę z Nieznanym, ze światem "zabobonu", czy mające spory potencjał (Ferens, Woźnica, Borlik). Zdarzają się ciekawe, choć dziwnie nie do końca mi grające - w przypadku Sylwii Błach trudno mi nawet powiedzieć, co dokładnie mi nie pasowało, może sama narracja. Są też, niestety, teksty wypadające blado, a w przypadku Angelusa wręcz wulgarnie słabe.
Z pewnością krok w dobrym kierunku - nareszcie tom opowiadań, bo powieści to i Dardy, i Kulpy już wytyczyły drogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz